Geniusz, wirtuoz, wielki
dzieciak. W głowie nie mieści się sposób, w jaki Michał Urbaniak
rozpoczął jazzową przygodę. Rozpieszczany młodzieniec robił wszystko, na
co miał ochotę, gdyż priorytetem była muzyka. W swą pierwszą trasę
ruszył jako dziewiętnastolatek.
„Zbyszek Namysłowski wyglądał wtedy jak dzieciak, a ja byłem jeszcze
młodszy. Zagraliśmy na festiwalach jazzowych w Waszyngtonie i w
Newport, a potem puścili nas w trasę po Stanach. To było najpiękniejsze
lato świata. W Nowym Orleanie słuchałem Louisa Armstronga. Usiadłem u
jego stóp pod estradą i patrzyłem mu w oczy. W ten sam sposób
wysłuchałem koncertu mojej ukochanej śpiewaczki jazzowej Dinah
Washington, z którą w przedsennych marzeniach zawsze chciałem się
ożenić. Też patrzyłem spod estrady, od dołu, utkwiły mi w pamięci jej
krótkie, beczkowate nogi i biały trójkąt majtek. Ale największy szok
przeżyłem w San Francisco, gdy po raz pierwszy ujrzałem na żywo Milesa
Davisa. O tym, że zagram kiedyś na skrzypcach z Davisem, nawet mi się
nie śniło. Prawdę mówiąc, w tym czasie nie przyznawałem się w ogóle, że
gram na skrzypcach; wstydziłem się tego jak cholera."
Autor: Andrzej Makowiecki
Tytuł: Ja, Urbanator. Awantury muzyka jazzowego
Wersja językowa:
polska
Oprawa:
Miękka
Ilość stron:
368
Wydawnictwo: AGORA
Rok wydania: 2011
ISBN: 978-83-268-0529-5
Tagi:
Michał Urbaniak, biografia Michała Urbaniaka